Co to jest PNG? Format, który po 22 latach dostał drugie życie

przez Łukasz | lip 23, 2026

W całej naszej serii o formatach obrazu — od WebP, przez AVIF, po JPEG XLPNG był tym cichym punktem odniesienia, względem którego mierzyło się nowsze formaty. Stary, znany, solidny: bezstratny, z przezroczystością, obecny wszędzie od ćwierćwiecza. Format, który po prostu jest i którego nikt już nie sprawdza. A potem w czerwcu 2025 roku wydarzyła się rzecz, której mało kto się spodziewał — PNG dostał swoją pierwszą dużą aktualizację specyfikacji od 2003 roku, i po cichu zyskał HDR, animację oraz obsługę metadanych EXIF.

To jest ciekawszy tekst, niż zapowiada temat. Bo PNG nie został zastąpiony przez nowsze formaty — został odnowiony. I zrobił to w sposób, który mówi coś o tym, do czego ten format wciąż jest najlepszym narzędziem, a do czego nigdy nie był.

Skąd wziął się PNG

PNG, czyli Portable Network Graphics, powstał w 1996 roku z bardzo konkretnej potrzeby: był darmową, wolną od patentów odpowiedzią na GIF, który wtedy uwikłany był w opłaty licencyjne za algorytm kompresji LZW. Miał robić to, czego GIF nie potrafił dobrze: bezstratną kompresję, pełną paletę kolorów zamiast 256, i — co okazało się jego znakiem firmowym — porządny kanał przezroczystości alpha, dzięki któremu obraz mógł mieć miękkie, półprzezroczyste krawędzie zamiast poszarpanego konturu.

Te cechy sprawiły, że PNG stał się domyślnym formatem wszędzie tam, gdzie liczy się dokładność, a nie waga: loga, interfejsy, zrzuty ekranu, diagramy, grafiki z przezroczystym tłem. Zaufano mu na tyle, że instytucje archiwizujące — od Biblioteki Kongresu po archiwa narodowe — rekomendują go do długoterminowego przechowywania obrazów właśnie dlatego, że jest bezstratny i nie gubi ani jednego piksela.

Co nowego w PNG 3.0

Trzecia edycja specyfikacji, opublikowana przez W3C jako oficjalna rekomendacja 24 czerwca 2025 roku, dokłada do tego fundamentu trzy rzeczy — nie burząc niczego, co było.

Pierwsza to HDR i szeroka paleta barw. PNG potrafi teraz przenosić obrazy o wysokim zakresie dynamiki, i robi to zaskakująco oszczędnie, korzystając z kompaktowych metadanych koloru zamiast rozdmuchiwać plik. Druga to oficjalne APNG — Animowany PNG. Animacja w PNG istniała nieoficjalnie od lat, wymyślona kiedyś w Mozilli i po cichu obsługiwana przez przeglądarki, ale dopiero teraz stała się częścią standardu; co ważne, w sposób wstecznie zgodny, więc starszy program, który nie zna APNG, po prostu pokaże pierwszą klatkę jako zwykły obraz. Trzecia to EXIF — te same metadane, które zna każdy z aparatu: informacje o sprzęcie, dane GPS, prawa autorskie.

Za tą aktualizacją stanął nie jeden podmiot, lecz konsorcjum z udziałem między innymi Adobe, Apple, BBC, Google i firm z branży filmowej. I — co rzadkie przy nowych specyfikacjach — wsparcie było w dużej mierze gotowe od razu: nowy PNG obsługują już Chrome, Safari, Firefox, iOS, macOS, a także Photoshop czy DaVinci Resolve.

PNG kontra WebP i AVIF

Skoro nowsze formaty też potrafią bezstratność i przezroczystość, po co dziś PNG? Odpowiedź brzmi: do dokładnie tych zadań, do których był stworzony, wciąż jest najrozsądniejszym wyborem.

Tam, gdzie liczy się ostra, bezstratna grafika z przezroczystością — logo, ikona, zrzut ekranu, diagram, element interfejsu — PNG daje przewidywalny, czysty rezultat i otwiera się absolutnie wszędzie, bez żadnego fallbacku. To jego niepokonana przewaga: uniwersalność i zaufanie. WebP i AVIF również mają tryb bezstratny i zwykle dają przy tym mniejsze pliki, więc do dostarczania grafiki na stronie często wygrywają wagą. Ale przy zdjęciach role się odwracają w drugą stronę: PNG jest tu wręcz zły, bo bezstratna kompresja fotografii daje pliki gigantyczne. Zdjęcie to zadanie dla JPEG, WebP albo AVIF — nigdy dla PNG.

Gdzie zaczyna się realny problem

I tu dochodzimy do najczęstszego błędu, jaki widać w praktyce: PNG używany do wszystkiego, także do zdjęć, „bo jest bezstratny i pewny”. Efekt to strony obciążone plikami po kilka megabajtów tam, gdzie WebP czy AVIF zrobiłyby to samo w ułamku wagi. To nie jest problem formatu — to problem doboru formatu do zadania.

Dochodzi do tego druga, świeża warstwa: nowe możliwości PNG 3.0 są w specyfikacji, ale to nie znaczy, że każde narzędzie w Twoim pipelinie potrafi je poprawnie zapisać. HDR w PNG czy eksport APNG to funkcje, które warto sprawdzić w praktyce, a nie założyć. To dokładnie ta sama zasada, którą powtarza cała nasza seria: nowoczesny web nie polega na jednym zwycięskim formacie, tylko na świadomym doborze właściwego narzędzia do właściwej roli — PNG na grafikę bezstratną z przezroczystością, WebP lub AVIF na zdjęcia, SVG na to, co wektorowe. Tak właśnie podchodzimy do tego w Studio iFOX: każdy obraz dostaje format odpowiedni do swojego zastosowania, podpięty pod wydajność i Core Web Vitals. A żeby ten dobór i konwersję dało się zrobić bez tarcia, powstał ImgOpti v2.

Puenta

PNG jest najlepszym dowodem na to, że format nie musi wygrać wyścigu o najmniejszy plik, żeby pozostać niezastąpiony. Nie próbuje być wszystkim. Jest formatem bezstratnej grafiki, przezroczystości i archiwum — i właśnie w tej roli dostał teraz drugie życie, dołączając HDR, animację i EXIF, nie tracąc ani grama swojej zgodności wstecznej. Reszta formatów walczy o zdjęcia i o wagę. PNG po prostu robi swoje, tylko że od 2025 roku robi to na miarę współczesnego webu.

Agent kończy, ale zadania nie wykonał

Agent kończy, ale zadania nie wykonał

Objawy Agent odpowiada: „Przygotowałem i wysłałem potwierdzenie do klienta." Potwierdzenie nie zostało wysłane. Albo: „Zaktualizowałem wszystkie rekordy" — zaktualizował trzy z dwunastu. Albo: „Nie znalazłem żadnych zamówień" — bo narzędzie zwróciło błąd, którego nikt...

Agent zrobił coś, o co nikt nie prosił

Agent zrobił coś, o co nikt nie prosił

Objawy Operacja, której nikt nie zlecił. Dane wysłane pod adres, którego nie ma w żadnej konfiguracji. Rekord zmieniony poza zakresem zadania. Odpowiedź, z której wynika, że agent dostał instrukcje od kogoś innego niż ty. Cecha wspólna: technicznie wszystko zadziałało...

Agent zrobił to samo dwa razy

Agent zrobił to samo dwa razy

Objawy Ten syndrom różni się od pozostałych jedną rzeczą: objaw widzi klient, nie ty. Trzy identyczne wiadomości w skrzynce. Dwa zamówienia zamiast jednego. Podwójne obciążenie. Duplikaty rekordów, które ktoś zauważa tydzień później. W twoim dzienniku wszystko wygląda...

Agent gubi wątek w długim zadaniu

Agent gubi wątek w długim zadaniu

Objawy Pierwsze kroki idą wzorowo. Po kilkunastu agent zaczyna się rozjeżdżać. Przestaje przestrzegać reguły z promptu systemowego, której trzymał się na początku. Zmienia format odpowiedzi w połowie zadania. Wraca do czegoś, co już ustalił, i ustala to inaczej....

Agent podaje dane, których nie ma

Agent podaje dane, których nie ma

Objawy Numer zamówienia w idealnym formacie, którego nie ma w bazie. Kwota, której w dokumencie nie ma. Nazwa pola API, które nigdy nie istniało. Cytat z regulaminu, brzmiący dokładnie jak reszta regulaminu i w nim nieobecny. Cecha wspólna wszystkich tych przypadków:...

Działał wczoraj, dziś nie działa

Działał wczoraj, dziś nie działa

Objawy Nic się nie wywala. Nie ma wyjątków, nie ma timeoutów, dziennik wygląda tak samo jak zawsze. Po prostu odpowiedzi są gorsze. Postacie, w jakich to się objawia: Jakość. Agent zaczyna pomijać kroki, które wcześniej wykonywał, albo odpowiada ogólniej. Format....

Agent wybiera złe narzędzie

Agent wybiera złe narzędzie

Objawy Agent odpowiada nie na to pytanie. Pobiera listę zamówień, gdy pytano o jedno konkretne. Odpowiada z pamięci, choć miał sprawdzić w bazie. Albo sięga po właściwe narzędzie i wpisuje w argumenty coś, czego nie da się użyć. Sygnał, który odróżnia ten syndrom od...

Agent kręci się w kółko

Agent kręci się w kółko

Objawy Agent wykonuje kolejne obroty pętli, nie zbliżając się do zakończenia zadania. W dzienniku widać jedną z trzech postaci. Powtórzenie. To samo narzędzie, te same argumenty, raz za razem — czasem dziesiątki razy pod rząd. Oscylacja. Agent wywołuje na przemian dwa...