W całej naszej serii o formatach obrazu — od WebP, przez AVIF, po JPEG XL — PNG był tym cichym punktem odniesienia, względem którego mierzyło się nowsze formaty. Stary, znany, solidny: bezstratny, z przezroczystością, obecny wszędzie od ćwierćwiecza. Format, który po prostu jest i którego nikt już nie sprawdza. A potem w czerwcu 2025 roku wydarzyła się rzecz, której mało kto się spodziewał — PNG dostał swoją pierwszą dużą aktualizację specyfikacji od 2003 roku, i po cichu zyskał HDR, animację oraz obsługę metadanych EXIF.
To jest ciekawszy tekst, niż zapowiada temat. Bo PNG nie został zastąpiony przez nowsze formaty — został odnowiony. I zrobił to w sposób, który mówi coś o tym, do czego ten format wciąż jest najlepszym narzędziem, a do czego nigdy nie był.
Skąd wziął się PNG
PNG, czyli Portable Network Graphics, powstał w 1996 roku z bardzo konkretnej potrzeby: był darmową, wolną od patentów odpowiedzią na GIF, który wtedy uwikłany był w opłaty licencyjne za algorytm kompresji LZW. Miał robić to, czego GIF nie potrafił dobrze: bezstratną kompresję, pełną paletę kolorów zamiast 256, i — co okazało się jego znakiem firmowym — porządny kanał przezroczystości alpha, dzięki któremu obraz mógł mieć miękkie, półprzezroczyste krawędzie zamiast poszarpanego konturu.
Te cechy sprawiły, że PNG stał się domyślnym formatem wszędzie tam, gdzie liczy się dokładność, a nie waga: loga, interfejsy, zrzuty ekranu, diagramy, grafiki z przezroczystym tłem. Zaufano mu na tyle, że instytucje archiwizujące — od Biblioteki Kongresu po archiwa narodowe — rekomendują go do długoterminowego przechowywania obrazów właśnie dlatego, że jest bezstratny i nie gubi ani jednego piksela.
Co nowego w PNG 3.0
Trzecia edycja specyfikacji, opublikowana przez W3C jako oficjalna rekomendacja 24 czerwca 2025 roku, dokłada do tego fundamentu trzy rzeczy — nie burząc niczego, co było.
Pierwsza to HDR i szeroka paleta barw. PNG potrafi teraz przenosić obrazy o wysokim zakresie dynamiki, i robi to zaskakująco oszczędnie, korzystając z kompaktowych metadanych koloru zamiast rozdmuchiwać plik. Druga to oficjalne APNG — Animowany PNG. Animacja w PNG istniała nieoficjalnie od lat, wymyślona kiedyś w Mozilli i po cichu obsługiwana przez przeglądarki, ale dopiero teraz stała się częścią standardu; co ważne, w sposób wstecznie zgodny, więc starszy program, który nie zna APNG, po prostu pokaże pierwszą klatkę jako zwykły obraz. Trzecia to EXIF — te same metadane, które zna każdy z aparatu: informacje o sprzęcie, dane GPS, prawa autorskie.
Za tą aktualizacją stanął nie jeden podmiot, lecz konsorcjum z udziałem między innymi Adobe, Apple, BBC, Google i firm z branży filmowej. I — co rzadkie przy nowych specyfikacjach — wsparcie było w dużej mierze gotowe od razu: nowy PNG obsługują już Chrome, Safari, Firefox, iOS, macOS, a także Photoshop czy DaVinci Resolve.
PNG kontra WebP i AVIF
Skoro nowsze formaty też potrafią bezstratność i przezroczystość, po co dziś PNG? Odpowiedź brzmi: do dokładnie tych zadań, do których był stworzony, wciąż jest najrozsądniejszym wyborem.
Tam, gdzie liczy się ostra, bezstratna grafika z przezroczystością — logo, ikona, zrzut ekranu, diagram, element interfejsu — PNG daje przewidywalny, czysty rezultat i otwiera się absolutnie wszędzie, bez żadnego fallbacku. To jego niepokonana przewaga: uniwersalność i zaufanie. WebP i AVIF również mają tryb bezstratny i zwykle dają przy tym mniejsze pliki, więc do dostarczania grafiki na stronie często wygrywają wagą. Ale przy zdjęciach role się odwracają w drugą stronę: PNG jest tu wręcz zły, bo bezstratna kompresja fotografii daje pliki gigantyczne. Zdjęcie to zadanie dla JPEG, WebP albo AVIF — nigdy dla PNG.
Gdzie zaczyna się realny problem
I tu dochodzimy do najczęstszego błędu, jaki widać w praktyce: PNG używany do wszystkiego, także do zdjęć, „bo jest bezstratny i pewny”. Efekt to strony obciążone plikami po kilka megabajtów tam, gdzie WebP czy AVIF zrobiłyby to samo w ułamku wagi. To nie jest problem formatu — to problem doboru formatu do zadania.
Dochodzi do tego druga, świeża warstwa: nowe możliwości PNG 3.0 są w specyfikacji, ale to nie znaczy, że każde narzędzie w Twoim pipelinie potrafi je poprawnie zapisać. HDR w PNG czy eksport APNG to funkcje, które warto sprawdzić w praktyce, a nie założyć. To dokładnie ta sama zasada, którą powtarza cała nasza seria: nowoczesny web nie polega na jednym zwycięskim formacie, tylko na świadomym doborze właściwego narzędzia do właściwej roli — PNG na grafikę bezstratną z przezroczystością, WebP lub AVIF na zdjęcia, SVG na to, co wektorowe. Tak właśnie podchodzimy do tego w Studio iFOX: każdy obraz dostaje format odpowiedni do swojego zastosowania, podpięty pod wydajność i Core Web Vitals. A żeby ten dobór i konwersję dało się zrobić bez tarcia, powstał ImgOpti v2.
Puenta
PNG jest najlepszym dowodem na to, że format nie musi wygrać wyścigu o najmniejszy plik, żeby pozostać niezastąpiony. Nie próbuje być wszystkim. Jest formatem bezstratnej grafiki, przezroczystości i archiwum — i właśnie w tej roli dostał teraz drugie życie, dołączając HDR, animację i EXIF, nie tracąc ani grama swojej zgodności wstecznej. Reszta formatów walczy o zdjęcia i o wagę. PNG po prostu robi swoje, tylko że od 2025 roku robi to na miarę współczesnego webu.




















