To mapa regulacji, nie porada prawna — a ta konkretna strona jest mapą granic mapy: pokazuje terytoria, których hub świadomie nie opisuje, żeby nikt nie pomylił jego zasięgu z zasięgiem prawa. Data ostatniej weryfikacji treści: lipiec 2026.
AI Act jest regulacją nową i głośną, ale nie jedyną ani nadrzędną: nie uchyla RODO, prawa autorskiego, konsumenckiego ani przepisów sektorowych — działa obok nich, a w wielu punktach wprost na nich polega. Firma, która „sprawdziła AI Act”, sprawdziła jedno z kilku terytoriów. Ta strona jest spisem pozostałych — z zasięgiem celowo ograniczonym do wskazania, że istnieją i czego dotyczą, bo każde z nich to osobna dziedzina prawa z własnymi specjalistami.
To ostatnia gałąź huba AI Act i pełni w nim funkcję bezpiecznika: po pięciu stronach o jednym rozporządzeniu naturalną pokusą jest uznać temat za objęty. Trzeci błąd interpretacyjny z kalendarza — „błąd jednego prawa” — dostaje tu swoją pełną stronę.
RODO — terytorium, które było pierwsze
Zanim ktokolwiek napisał AI Act, przetwarzanie danych osobowych przez systemy AI podlegało RODO — i podlega dalej, niezależnie od piętra piramidy. Chatbot zbierający dane klientów, agent czytający skrzynkę, narzędzie analizujące zachowania na stronie — każde z nich ma wymiar RODO zanim i niezależnie od tego, czy ma wymiar AI Act.
Trzy styki, które warto znać jako hasła do rozmowy z prawnikiem (od danych osobowych, niekoniecznie tym samym, co od AI Act): podstawa prawna przetwarzania danych przez system AI — w tym danych, które trafiają do zewnętrznych dostawców modeli; zautomatyzowane podejmowanie decyzji — RODO od zawsze zawiera przepisy o decyzjach opartych wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu, wywołujących skutki prawne; obowiązki informacyjne — które z obowiązkiem przejrzystości z AI Act się nakładają, ale się nie pokrywają. Dwa prawa, dwie checklisty, jedna rzeczywistość — to zdanie oddaje relację lepiej niż jakikolwiek diagram.
Polska ustawa o systemach sztucznej inteligencji — warstwa krajowa w budowie
AI Act jako rozporządzenie działa wprost, ale zostawia państwom członkowskim zadania: wyznaczenie organów nadzoru, procedury zgłoszeń, kary w ramach widełek, piaskownice regulacyjne. W Polsce realizuje je projektowana ustawa o systemach sztucznej inteligencji — i to jest najbardziej ruchomy cel na tej stronie: prace legislacyjne trwają, a ich stan na datę czytania trzeba sprawdzić samodzielnie (my oznaczamy datę weryfikacji u góry; między nią a Twoją lekturą mogło zajść wszystko).
Dlaczego to ważne mimo płynności: ustawa krajowa przesądzi rzeczy praktyczne, których rozporządzenie nie przesądza — kto konkretnie w Polsce nadzoruje (a więc: kto może zapukać), jak wyglądają procedury i dokąd trafiają zgłoszenia incydentów. Firma śledząca wyłącznie terminy unijne zna przepisy, ale nie zna swojego regulatora — a to regulator, nie rozporządzenie, wysyła pisma.
Prawo autorskie — terytorium dwóch frontów
AI styka się z prawem autorskim z obu stron: na wejściu (czy i na jakich zasadach treści mogą być używane do trenowania — spory i licencje, które opisaliśmy od strony ekonomicznej w AI Visibility, mają swoje prawne jądro właśnie tu) i na wyjściu (status prawny treści wygenerowanych: co z ochroną, co z naruszeniem cudzych praw przez wygenerowany obraz czy tekst). Oba fronty są w ruchu — orzecznictwo dopiero powstaje — więc mapa ogranicza się do wskazania: publikując treści generowane komercyjnie, firma porusza się po terytorium, na którym AI Act w ogóle nie jest właściwą mapą, a oznaczanie treści nie załatwia pytań o prawa do nich.
Prawo konsumenckie i cywilne — terytorium agentów, którzy działają
Wątek, który zapowiedzieliśmy przy chatbotach: im więcej agent robi — rezerwuje, zamawia, zawiera — tym więcej pytań leży poza AI Act, w prawie zobowiązań i konsumenckim. Kto jest stroną czynności dokonanej przez agenta, jak działa odstąpienie, co z odpowiedzialnością za błąd w transakcji — to pytania stare jak handel, w nowym kostiumie. Dla agentic commerce, o którym piszemy w osobnych gałęziach webflux, to terytorium będzie rosło szybciej niż jakiekolwiek inne z tej strony — odnotowujemy i wrócimy, gdy będzie do czego wracać z mapą, a nie spekulacją.
Przepisy sektorowe — terytorium „u nas jest jeszcze inaczej”
Finanse, zdrowie, prawo, telekomunikacja — branże regulowane mają własne wymogi, które z AI Act się sumują, a nie znoszą (rozporządzenie miejscami wprost odsyła do prawodawstwa sektorowego — stąd osobny kalendarz dla Załącznika I). Firma z branży regulowanej czyta więc każdą stronę tego huba z dopiskiem „plus nasze przepisy” — i z prawnikiem, który zna oba światy. To jest też docelowe terytorium warstwy Industry naszego słownika: healthcare, legal, fintech — hasła i mapy branżowe będą dochodzić w miarę krzepnięcia praktyki.
Zamknięcie huba
Sześć gałęzi, jedna metoda: kalendarz mówi kiedy, piramida — co i dla kogo, chatboty i oznaczanie — jak wygląda termin, który nie został przesunięty, podmiot stosujący — dlaczego dotyczy to także niebudujących, a ta strona — gdzie kończy się mapa. Na każdej z nich powtórzyliśmy to samo zdanie i powtórzymy je na koniec, bo taka była umowa:
Nic w tym hubie nie jest poradą prawną. To mapa — narysowana po to, żeby rozmowa z prawnikiem była krótsza, tańsza i o Twojej firmie. Najlepsze, co możesz zrobić z tym hubem, to przyjść na tę rozmowę z inwentarzem zastosowań, notatkami z poszczególnych gałęzi i pytaniami zamiast założeń.










