Jak ustawić globalne style przycisków w Divi 5 — jeden system CTA na całej stronie

przez Łukasz | kwi 15, 2026

Przyciski to jeden z tych elementów, które bardzo szybko zdradzają, czy strona jest poukładana, czy składana po kawałku.

Na początku zwykle wszystko wygląda niewinnie. Jeden przycisk na stronie głównej, drugi w sekcji usług, trzeci przy formularzu, czwarty w stopce. A potem okazuje się, że każdy ma inny kolor, inny promień zaokrąglenia, inny hover i inny spacing. Niby to dalej są „przyciski”, ale systemu już w tym nie ma.

W Divi 5 da się to uporządkować bez poprawiania każdego modułu osobno. I właśnie dlatego to dobry temat do serii „Zrób to w Divi 5”: jeden konkretny problem, jedno konkretne wdrożenie, realny porządek w projekcie.

W tym poradniku ustawisz globalne style przycisków tak, żeby CTA na całej stronie trzymały jeden kierunek.

Po co w ogóle ustawiać globalne style przycisków

 

Bo przycisk to nie ozdoba. To jeden z najważniejszych elementów interfejsu.

Jeśli na stronie raz wygląda jak główny CTA, raz jak zwykły link, a raz jak przypadkowy blok z innym paddingiem, użytkownik dostaje chaos. A Ty później poprawiasz to ręcznie w kolejnych modułach.

Dobrze ustawiony system przycisków daje trzy rzeczy:

  • spójność,

  • szybszą pracę,

  • mniej poprawek przy rozbudowie strony.

 

To szczególnie ważne, jeśli masz już ustawione kolory brandu, sekcje CTA, formularz i różne typy stron. Wtedy przyciski przestają być detalem, a zaczynają spinać cały projekt.

Zanim wejdziesz do ustawień

 

Najpierw ustal prostą rzecz:

ile typów przycisków naprawdę potrzebujesz.

W większości projektów wystarczą:

  • główny przycisk — najważniejsze CTA,

  • drugi przycisk albo lżejsza wersja — akcje poboczne,

  • czasem zwykły link tekstowy zamiast trzeciego stylu.

 

Najczęstszy błąd to robienie zbyt wielu wariantów:

  • primary,

  • secondary,

  • tertiary,

  • dark,

  • light,

  • outline,

  • ghost,

  • inverted,

  • specjalny do hero,

  • specjalny do stopki.

 

Na małych i średnich stronach to zwykle nie porządek, tylko komplikacja.

Krok 1 — ustal bazowy styl przycisku

 

Zanim cokolwiek ustawisz globalnie, zdecyduj o podstawach:

  • jaki ma być kolor tła,

  • jaki kolor tekstu,

  • jak duży padding,

  • jak zaokrąglone rogi,

  • czy przycisk ma obramowanie,

  • jak ma wyglądać hover.

 

To może być proste. Naprawdę nie trzeba wymyślać przycisku na nowo.

Najczęściej dobrze działa:

  • wyraźny kolor tła,

  • dobry kontrast tekstu,

  • średni lub większy padding,

  • spokojny radius,

  • prosty hover, który pokazuje zmianę, ale nie robi widowiska.

 

Jeśli masz już ustawione kolory brandu, właśnie tutaj powinny zacząć pracować.

Krok 2 — wybierz jedno zachowanie hover

 

Hover to miejsce, gdzie bardzo łatwo przesadzić.

Najczęstsze problemy:

  • za dużo animacji,

  • dziwne przesunięcia,

  • zbyt agresywna zmiana koloru,

  • zbyt wiele efektów naraz.

 

Na start wystarczy jedna rzecz:

  • lekkie przyciemnienie lub rozjaśnienie,

  • subtelna zmiana tła,

  • ewentualnie delikatna zmiana obramowania.

 

Dobre hover nie ma odciągać uwagi od treści. Ma tylko pokazać użytkownikowi, że element jest aktywny.

Krok 3 — ustaw styl raz, zamiast poprawiać każdy przycisk osobno

 

To jest cały sens tego wpisu.

Nie chcesz przecież budować strony tak, że:

  • w hero ustawiasz przycisk ręcznie,

  • potem to samo w CTA,

  • potem to samo przy formularzu,

  • potem jeszcze raz w sekcji usług,

  • a po miesiącu poprawiasz wszystko od nowa.

 

Globalne style mają sprawić, że przycisk staje się częścią systemu, a nie pojedynczym wyjątkiem.

Dlatego ustaw bazę tak, żeby:

  • główny styl był spójny,

  • przycisk wyglądał dobrze w różnych sekcjach,

  • nie trzeba było za każdym razem zaczynać od zera.

 

Krok 4 — zadbaj o odstępy i wielkość klikalnego obszaru

 

Przyciski psują się nie tylko przez kolor.

Bardzo często problemem jest to, że:

  • są za niskie,

  • mają za mały padding,

  • tekst siedzi zbyt blisko krawędzi,

  • na telefonie trudno je wygodnie kliknąć.

 

Sprawdź więc:

  • wysokość przycisku,

  • odstęp tekstu od krawędzi,

  • proporcje między szerokością i wysokością,

  • czy przycisk wygląda dobrze zarówno z krótkim, jak i dłuższym tekstem.

 

Dobry przycisk powinien wyglądać jak element do kliknięcia, a nie jak kolorowy napis w ramce.

Krok 5 — nie rób z każdego przycisku „najważniejszego CTA”

 

To jeden z najczęstszych błędów.

Jeśli każdy przycisk na stronie wygląda tak samo mocno, to w praktyce żaden nie jest naprawdę najważniejszy.

Dlatego warto od razu pomyśleć o hierarchii:

  • główne CTA mają najmocniejszy styl,

  • poboczne akcje są spokojniejsze,

  • zwykłe linki nie udają przycisków.

 

To nie znaczy, że musisz od razu budować skomplikowany system wariantów. Chodzi tylko o to, żeby użytkownik rozumiał, co jest głównym ruchem na stronie.

Krok 6 — przetestuj przyciski w różnych miejscach

 

Nie oceniaj stylu przycisku tylko na jednej sekcji.

Sprawdź go:

  • w hero,

  • w CTA,

  • przy formularzu,

  • pod listingiem wpisów,

  • w stopce, jeśli tam też używasz przycisków.

 

Dopiero wtedy zobaczysz, czy styl rzeczywiście jest uniwersalny.

Czasem przycisk wygląda dobrze na jasnym tle, a gubi się na ciemnym. Czasem działa świetnie w dużej sekcji, ale w węższym układzie zaczyna wyglądać za ciężko. Lepiej to zobaczyć od razu niż po kilku publikacjach.

Krok 7 — sprawdź, jak wygląda sam tekst przycisku

 

To niby drobiazg, ale bardzo wpływa na odbiór.

Dobre etykiety przycisków są:

  • krótkie,

  • konkretne,

  • powiązane z akcją.

 

Dobrze:

  • Napisz wiadomość

  • Przejdź do formularza

  • Zobacz ofertę

  • Umów rozmowę

 

Słabiej:

  • Kliknij tutaj

  • Więcej

  • Start

  • Dalej

 

Nawet najlepszy styl nie pomoże, jeśli sam tekst przycisku jest przypadkowy.

Krok 8 — sprawdź przyciski na telefonie

 

To bardzo ważne.

Przycisk na desktopie może wyglądać idealnie, a na mobile:

  • mieć za mały obszar klikalny,

  • łamać tekst,

  • być zbyt szeroki albo zbyt ciasny,

  • wyglądać za ciężko względem reszty sekcji.

 

Sprawdź:

  • czy da się go wygodnie kliknąć kciukiem,

  • czy tekst mieści się bez dziwnych podziałów,

  • czy padding nadal ma sens,

  • czy przycisk nie wygląda jak osobny klocek z innej strony.

 

Na telefonie prostota działa jeszcze lepiej niż na desktopie.

Krok 9 — nie poprawiaj lokalnie bez potrzeby

Kiedy masz już ustawiony dobry styl globalny, pilnuj jednej rzeczy:

nie psuj go przypadkowymi wyjątkami.

Jeśli przy każdym nowym bloku zaczynasz zmieniać:

  • kolor,

  • promień,

  • padding,

  • obramowanie,

  • hover,

    to po chwili znów wracasz do chaosu.

 

Wyjątki oczywiście się zdarzają, ale niech będą naprawdę uzasadnione. Inaczej cały sens systemu przycisków znika.

Jak powinien wyglądać dobry system przycisków

 

Dobry system przycisków w Divi 5 nie musi być rozbudowany.

Powinien być:

  • spójny,

  • czytelny,

  • wygodny na telefonie,

  • oparty na 1–2 głównych wariantach,

  • łatwy do utrzymania przy rozbudowie strony.

 

To wystarczy.

Nie chodzi o to, żeby mieć najbardziej efektowne buttony. Chodzi o to, żeby przyciski na całej stronie wyglądały jak część jednego projektu.

Najczęstszy błąd przy ustawianiu przycisków w Divi 5

 

Najczęstszy błąd nie polega na złym kolorze.

Polega na tym, że każdy nowy przycisk jest ustawiany od nowa, pod konkretny moment, bez patrzenia na resztę strony.

I wtedy:

  • hero ma jeden styl,

  • CTA drugi,

  • formularz trzeci,

  • blog czwarty.

 

Niby wszystko „działa”, ale projekt traci rytm.

Lepsza zasada to:

najpierw system, potem wyjątki.

Agentic Web · Analiza

Agent wprowadza się do systemu. Microsoft to zapowiada — Google zrobił to po cichu

Na Build 2026 Microsoft pokazał Aion 1.0 — rodzinę modeli, która ma wstawić w pełni agentowe workflow bezpośrednio w Windows. To ten sam ruch, który Google wykonał kilka tygodni wcześniej, tyle że bez zapowiedzi. Dwie strategie dystrybucji agenta. Jeden kierunek: agent przestaje być aplikacją, a staje się warstwą systemu.

webflux.pl · hub Agentic Web · 6 czerwca 2026

W skrócie: Microsoft zapowiedział Aion 1.0 Plan — lokalny model 14B z 32K kontekstu, który ma wywoływać narzędzia, zarządzać plikami i orkiestrować sub-agentów wewnątrz Windows. To deklaracja, nie wydany produkt: trafi „w nadchodzących miesiącach", a wymagania sprzętowe nie zostały ujawnione.

Google nie zapowiadał — po prostu dociągnął lokalny model Gemini Nano do milionów instalacji Chrome między 20 a 29 kwietnia 2026. Przy okazji porządkujemy zamieszanie wokół protokołów: MCP i ACP nie są konkurentami — działają na różnych warstwach, a pytanie „czy Microsoft wpycha swój standard" jest źle postawione.

Co Microsoft faktycznie pokazał

2 czerwca 2026, na otwarciu Build, Microsoft przedstawił rodzinę modeli on-device o nazwie Aion 1.0. Pod marketingowym hasłem „unmetered intelligence" — inteligencja bez licznika — kryje się prosta idea: część pracy agenta przenieść z chmury na urządzenie, żeby nie płacić za każdy token i nie zależeć od połączenia. Rodzina ma dwa warianty, każdy pomyślany pod inną klasę sprzętu.

wariant lekki

Aion 1.0 Instruct

Mały model językowy (SLM) następnej generacji — szybszy i wydajniejszy od dotychczasowego systemowego SLM-a Windows. Pomyślany pod codzienną „inteligencję tekstową".

  • Streszczanie, przepisywanie, wykrywanie intencji, dostępność
  • Integracja z przeglądarką Edge
  • Preview już dziś w kanałach Edge Insider
  • Open weights na Hugging Face w lipcu 2026
wariant agentowy

Aion 1.0 Plan

Model reasoningu i tool-callingu 14 mld parametrów, 32K kontekstu. To on robi z Windows platformę agentową — ma dostarczać „w pełni agentowe workflow" lokalnie.

  • Rozumowanie nad intencją użytkownika
  • Wywoływanie narzędzi i zarządzanie plikami
  • Orkiestracja sub-agentów
  • Ships in-box z Windows „w nadchodzących miesiącach"

Różnica jest istotna i celowa. Instruct to koń pociągowy do drobnych zadań tekstowych, który ma działać wszędzie — Microsoft rozszerzył przy okazji Windows AI APIs poza NPU, także na CPU i GPU. Plan to coś zupełnie innego: to agent z prawdziwego zdarzenia, zaszyty w systemie operacyjnym, zdolny planować, sięgać po narzędzia i rozdzielać zadania na mniejsze podzadania. W kategoriach, których używamy w anatomii agenta AI, Aion 1.0 Plan to praktycznie podręcznikowy agent — pętla rozumowanie → wywołanie narzędzia → obserwacja → działanie — tyle że zamiast siedzieć w aplikacji w chmurze, mieszka w warstwie OS.

Sprawdź źródła — co jest faktem, a co zapowiedzią Oficjalny blog Windows Developer nie podaje minimalnych wymagań sprzętowych dla Aion 1.0 Plan. Krążąca w mediach liczba „NPU 40 TOPS" dotyczy rozszerzenia Windows AI APIs w ogóle, a nie samego modelu Plan. Open weights na Hugging Face dotyczą wyłącznie wariantu Instruct (lipiec 2026), nie Plan. I — co ważne dla dalszej części — Microsoft nigdzie nie potwierdził, że Aion używa MCP do tool-callingu. Traktujmy „in-box w Windows" jako zapowiedź z terminem „w nadchodzących miesiącach", nie jako produkt, który możesz dziś uruchomić.

Google zrobił to wcześniej — i nikogo nie pytał

Najciekawsze w ogłoszeniu Microsoftu nie jest to, co powiedział, tylko to, że ktoś inny zrobił to już w praktyce. Kilka tygodni przed Build, między 20 a 29 kwietnia 2026, Chrome dociągnął lokalny model Gemini Nano do dużej części uprawnionych urządzeń. Plik weights.bin wylądował w katalogu OptGuideOnDeviceModel w profilu użytkownika Chrome — bez pytania, bez fanfar. Model zasila przeglądarkowe funkcje AI: „Help me write" w polach tekstowych, wykrywanie scamów, streszczenia stron, sugestie grup kart.

To jest sedno kontrastu. Microsoft ogłasza z dużej sceny coś, co dopiero nadejdzie. Google po cichu wgrał wielkie modele na miliony maszyn i poinformował o tym dopiero, gdy deweloperzy sami znaleźli pliki. Dwie filozofie dystrybucji tej samej rzeczy: agenta w warstwie klienta.

A na Google I/O 2026 padła część druga tej układanki — Gemini Spark, opisany jako osobisty agent działający 24/7 w tle, podejmujący akcje w imieniu użytkownika, także poza samym urządzeniem. Do tego „information agents" w Search, które działają nieprzerwanie w tle i monitorują to, co dla Ciebie ważne. Jeśli zestawić to z tym, co pisaliśmy o Google I/O 2026 jako oficjalnej strategii Agentic Web, obraz robi się spójny: agent przestaje być czymś, co otwierasz. Staje się czymś, co jest zawsze włączone i zawsze obecne — w przeglądarce, w wyszukiwarce, w systemie.

Pytanie nie brzmi już „czy uruchomię agenta", tylko „co agent, który już działa na moim urządzeniu, jest w stanie zrozumieć i zrobić na mojej stronie". — i to jest pytanie o agent-readiness

MCP kontra ACP — czy Microsoft wpycha własny standard?

Przy Aion 1.0 pojawia się naturalne pytanie: jak ten lokalny agent wywołuje narzędzia? Tu trzeba uważać, bo łatwo o przekłamanie. W ogłoszeniu Intelligent Terminal — osobnej nowości z Build — Microsoft wprost wymienia protokół o nazwie ACP (Agent Communication Protocol), którym terminal dostarcza kontekst agentom. To kusi, żeby od razu ogłosić „Microsoft porzuca MCP na rzecz własnego ACP". Tylko że to byłby błąd kategorii.

MCP i ACP rozwiązują różne warstwy

Najprostsze ujęcie: MCP łączy agenta z narzędziami i danymi (integracja wertykalna — agent sięga w dół po API, bazę, plik), natomiast ACP łączy agentów ze sobą (integracja horyzontalna — agenci rozmawiają jak równy z równym). To nie są konkurenci o ten sam kawałek. W dojrzałym systemie wieloagentowym obie warstwy działają jednocześnie, na różnych granicach interakcji.

Protokół Twórca Warstwa Do czego służy Transport
MCP Anthropic wertykalna Agent → narzędzia, dane, API. „USB-C dla aplikacji AI". Standaryzuje dostęp do zasobów i pozwala przełączać dostawców modeli. JSON-RPC 2.0
A2A Google horyzontalna Agent ↔ agent między dostawcami i organizacjami. Bezpieczna współpraca i delegowanie zadań ponad frameworkami. JSON-RPC w HTTP POST
ACP IBM Research horyzontalna Agent ↔ agent wewnątrz organizacji. REST-natywna warstwa komunikatów, nacisk na prostotę i brak ciężkiego SDK. REST / HTTP

Z tego zestawienia wynika rzecz, której nie znajdziesz w nagłówkach: „ACP" to nie jeden byt. Klasyczne ACP pochodzi z IBM Research i dotyczy komunikacji agent–agent. Sam twórca IBM-owego ACP, Kate Blair, opisuje cel jako „zbudowanie HTTP komunikacji agentów" — i podkreśla, że ACP działa obok MCP, tak jak HTTP działa obok TCP/IP. To nie zastępstwo, to inna warstwa stosu.

Więc co właściwie robi Microsoft?

I tu uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy jeszcze do końca — i to jest najważniejsza linia tego wpisu. Microsoft użył skrótu „ACP" w kontekście dostarczania kontekstu agentom w terminalu, co opisowo wygląda bliżej warstwy narzędziowej niż klasycznej komunikacji agent–agent w stylu IBM. Czy to to samo ACP, czy zbieżność nazw przy własnej implementacji Microsoftu? Oficjalne materiały tego nie rozstrzygają. Podobnie nie wiadomo, czy tool-calling Aion 1.0 Plan pójdzie przez MCP, przez wewnętrzny mechanizm Windows, czy przez jedno i drugie.

Dlatego pytanie „czy Microsoft na siłę wprowadza swój standard zamiast MCP" jest źle postawione. MCP i ACP nie rywalizują o to samo miejsce. Realne, sensowne pytania brzmią inaczej:

Po pierwsze — czy Microsoft w ogóle wystawi Aiona przez MCP, czy zbuduje zamkniętą, systemową warstwę tool-callingu, do której deweloperzy będą musieli się podłączać po jego stronie? Po drugie — jeśli ACP w wydaniu Microsoftu okaże się jednak osobną, firmową warstwą komunikacji, to czy to konsolidacja ekosystemu wokół otwartych standardów, czy raczej grodzenie własnego ogródka? Konsensus branżowy na połowę 2026 jest dość zgodny: MCP do narzędzi, ACP lub A2A do współpracy agentów — a najwięcej systemów produkcyjnych użyje kilku protokołów naraz. Plus warstwa narzędziowa. Plus tożsamość. Wojna „jeden protokół zwycięży" to wygodny nagłówek, ale rzeczywistość jest warstwowa, nie plemienna.

Czego tu świadomie nie przesądzamy Nie twierdzimy, że Aion 1.0 Plan używa MCP — Microsoft tego nie potwierdził. Nie zrównujemy też „ACP" z bloga Microsoftu z ACP od IBM Research; zbieżność nazwy nie przesądza o zbieżności protokołu. To są otwarte pytania, do których wrócimy, gdy pojawi się dokumentacja techniczna. Mapę wszystkich tych protokołów rozkładamy szczegółowo w osobnym wpisie.

Co to zmienia dla agent-readiness

Wszystkie te ruchy — Aion w Windows, Gemini Nano w Chrome, Spark w tle — prowadzą do jednego wniosku, który leży w samym sercu tego, czym zajmuje się webflux.pl. Dopóki agent był usługą w chmurze, „strona zrozumiała dla agenta" brzmiała trochę jak ćwiczenie teoretyczne. Gdy agent siedzi w systemie operacyjnym i działa nawet offline, ta sama teza staje się kwestią dystrybucji: agent, który czyta Twoją stronę, może być częścią systemu na milionach maszyn — nie jednym botem z jednego centrum danych, tylko domyślnym składnikiem każdego nowego laptopa.

To podnosi stawkę dwóch rzeczy, o których piszemy od miesięcy. Pierwsza to struktura: semantyczny HTML, schema.org, llms.txt, czytelne ścieżki akcji. Nasz własny eksperyment z Claude in Chrome pokazał, że agent radzi sobie o 40–60% lepiej na stronie zoptymalizowanej pod AI niż na identycznej wizualnie, ale „nieczytelnej" maszynowo. Druga to context engineering: model lokalny z oknem 32K nie ma luksusu wielkiego kontekstu chmurowego. Jeśli Twoja strona zmusza agenta do mielenia tysięcy linijek śmieciowego DOM-u, żeby dotrzeć do sedna, przegrywa z konkurentem, który podaje to samo zwięźle i czysto. Na urządzeniu każdy token kosztuje pamięć i czas, nie pieniądze — ale kosztuje.

Świadomie zostawiamy na boku jeden wielki wątek: bezpieczeństwo. Lokalny agent z dostępem do plików i tool-callingu to nowa, gruba powierzchnia ataku — Microsoft sam poświęcił temu sporą część Build, wprowadzając warstwę izolacji i tożsamości dla agentów. To temat na tyle obszerny, że rozłożymy go osobno na cyberflux.pl. Tu wystarczy zapamiętać jedno zdanie, które padło wprost z ust Microsoftu: problemem nie jest sam agent, tylko cały system, w którym agent działa — bo każda interakcja między agentem, człowiekiem, narzędziami i innymi agentami otwiera nową powierzchnię ataku. Trudno o lepszą walidację tezy, którą powtarzamy od początku istnienia cyberflux.

Agent przestał być produktem, który wybierasz. Stał się warstwą, która już tam jest. Pytanie brzmi tylko, czy Twoja strona jest dla niej widoczna.
Pytania i odpowiedzi

FAQ — Aion 1.0 i agent w systemie operacyjnym

Czym jest Aion 1.0 i czym różnią się jego dwa warianty?

Aion 1.0 to rodzina modeli AI działających lokalnie na urządzeniu, zaprezentowana przez Microsoft na Build 2026. Aion 1.0 Instruct to mały, szybki model językowy do codziennych zadań tekstowych, takich jak streszczanie, przepisywanie i wykrywanie intencji, dostępny w preview w Edge i jako open weights na Hugging Face od lipca 2026. Aion 1.0 Plan to model 14 miliardów parametrów z oknem kontekstu 32K, przeznaczony do rozumowania i wywoływania narzędzi, który ma trafić bezpośrednio do Windows i umożliwić w pełni agentowe workflow na urządzeniu.

Czy Aion 1.0 jest już dostępny do pobrania?

Tylko częściowo. Aion 1.0 Instruct jest dostępny w preview w kanałach Edge Insider już teraz, a jako model open weights na Hugging Face ma pojawić się w lipcu 2026. Aion 1.0 Plan został na razie jedynie zapowiedziany — ma trafić „w nadchodzących miesiącach" jako wbudowany element Windows na zdolnych urządzeniach, a Microsoft nie ujawnił jeszcze minimalnych wymagań sprzętowych tego modelu.

Jaka jest różnica między protokołami MCP i ACP?

MCP (Model Context Protocol, stworzony przez Anthropic) łączy agenta AI z narzędziami, danymi i API — to integracja wertykalna, czyli dostęp agenta „w dół" do zasobów. ACP (Agent Communication Protocol, rozwijany przez IBM Research) służy do komunikacji między agentami — to integracja horyzontalna. Nie są to konkurujące standardy, lecz protokoły działające na różnych warstwach stosu agentowego; w dojrzałych systemach wieloagentowych używa się ich równocześnie, często razem z protokołem A2A od Google do współpracy agentów między organizacjami.

Czy Microsoft porzuca MCP na rzecz własnego standardu?

Nie ma na to dowodów. Microsoft użył nazwy „ACP" w kontekście narzędzia Intelligent Terminal, ale nie potwierdził, że jest to ten sam protokół co ACP od IBM Research, ani nie ujawnił, jakim protokołem Aion 1.0 Plan będzie wywoływać narzędzia. Ponieważ MCP i ACP rozwiązują różne warstwy problemu, pytanie o „porzucenie MCP na rzecz ACP" jest źle postawione — to nie są wymienne standardy.

Dlaczego agent działający w systemie operacyjnym ma znaczenie dla mojej strony?

Gdy agent AI jest wbudowany w system operacyjny lub przeglądarkę i działa nawet bez połączenia z internetem, staje się domyślnym składnikiem milionów urządzeń. Oznacza to, że gotowość Twojej strony na odczyt przez agenta — czyli agent-readiness — przestaje być kwestią teoretyczną i zaczyna realnie decydować o widoczności. Strony z czytelną strukturą semantyczną, danymi schema.org i zwięzłą treścią są dla lokalnych agentów łatwiejsze do zrozumienia i obsłużenia, zwłaszcza że modele on-device pracują na ograniczonym oknie kontekstu.